Po serii wpisów szymona.g dotyczących wysokiej efektywności polskiego systemu ochrony zdrowia chciałbym dorzucić kilka swoich uwag. Na taką wysoką naszą efektywność ( stosunek poniesionych nakładów do efektów medycznych) od lat zwraca uwagę część zagranicznych ekspertów d/s organizacji ochrony zdrowia ( np. WHO) . W Polsce natomiast wiele osób myli skuteczność leczenia z jakością obsługi. Niska jakość organizacji przyjęć ( i pracy w ogólności) ,wynika z niskich płac personelu niższego i średniego  oraz z wynikającej z tego jego feminizacji i negatywnej selekcji kadr ( jak również z braku mozliwości awansu  wśród pielęgniarek).
Warunki socjalne dla pacjentów w Polsce sa rzeczywiście katastrofalne i odbiegają w sposób tragiczny od średniej OECD. Ale systemowa poprawa tego stanu rzeczy w tym akurat wypadku wymaga rzeczywiście ogromnych nakładów finasowych, szacowanych na dziesiątki miliardów złotych inwestycji ( postęp jest ale bardzo wolny ; fastryga z bieżacych środków).Więc coś za coś: albo tanio albo komfortowo.
A teraz się rozmarzę. Wyobraźmy sobie,że ten system mógłby jeszcze efektywniej pracować , gdyby pewne obszary  scentralizować. Wystarczy przypomniec sobie sukces kardiologii interwencyjnej i leczenia zawału - w ciągu kilku lat dzięki przyjęciu skoordynowanego planowania i systemu, kraj pokrył sie siecią pracowni i praktycznie każdy potrzebujący może być tam leczony.Kierownicy tych ośrodków sami proszą,żeby do nich kierować pacjentów ( od razu do uzgodnienia na telefon). A przecież jeszcze z górą 5 lat temu , dostęp do odpowiedniego telefonu mieli tylko Ordynatorzy. Dla porównania można pokazać,że badania elektrofizjologiczne , nie mające takiego programu centralnego znajdują się teraz na poziomie 20 % średniej OECD ( stymulatory , kardiowertery , ablacje).
W/g mnie obszary których scentralizowane podniosłyby natychmiast efektywność medyczną to :
1/ Pediatria i opieka nad dzieckiem
 Sukinsyny z kas chorych, urzędasy z Ministerstwa Zdrowia i politycy zniszczyli w Polsce w ciągu kilku lat pediatrię i opieke medyczną nad dziećmi. Tragedia jaka rozgrywa się na tym polu powinna już dawno pobudzić do dyskusji i media, i obywateli. Paradoksalnie wiecej się mówi u nas o 150 przeszczepach serca niż o zaniedbaniu opieki nad kilkoma milionami polskich dzieci.
Skrajny przykład to zablokowana specjalizacja w dziedzinie pediatri: oficjalna opinia:nie potrzeba nam pediatrów ( że niby dzieci będą leczyc lekarze rodzinni ) ; liczba pediatrów spadła w Polsce z 10 do 6 tysięcy, a ich średni wiek to 53 lata. Z tej samej beczki : zmniejszenie o połowę liczby łóżek pediatrycznych i neonatologicznych ( w  oparciu o fałszywą interpretacją danych  demograficznych , które  służyły jedynie uzasadnieniu oszczędności).


2/ Socjalno-medyczny system opieki nad kobietą w ciąży  i rodziną( wzorem państw skandynawskich : obowiązkowe badania, obowiązkowe wizyty pielęgniarskie i pracowników socjalnych, zapomogi  i zasiłki dla samotnych matek itp); przedszkola i żłobki. Wszystko to co u nas zniknęło z pola widzenia zasłonięte fałszywą dyskusją o tym czy sześciolatki maja iść do szkoły , a wcześniej programową likwidacja funduszu alimentacyjnego.